Holandia: Pobyt w Antwerpii – dzień 3

Tak jak pisałam we wcześniejszym wpisie, dzień 3 naszego wyjazdu spędziliśmy pod znakiem zwiedzania Antwerpii. Podróż z Rotterdamu do Antwerpii była męcząca i skończyła się małą głodówką, ale tego dnia mogliśmy nadrobić zaległości z zakresu spania i jedzenia 🙂
Po przebudzeniu, okazało się, że rozbiliśmy się w miejscu dla samochodów campingowych, ale nikt nie robił nam z tego powodu problemów, wręcz przeciwnie – dzięki temu dookoła mogły rozbić się inne osoby z mniejszymi domkami (między innymi duszący się kaszlem anglik, który następnej nocy nie dawał nam spać).
Tak czy siak… ogarnęliśmy się, rowery przypięliśmy do drzewa obok namiotu i wyruszyliśmy na miasto.
Continue reading

Holandia: Rotterdam – Antwerpia – dzień 3

Jest dzień 3 naszego wypadu. Jesteśmy w Rotterdamie.
O godzinie 6 rano budzi mnie głośny odgłos deszczu, który odbija się od tropiku naszego M-1. Ten sam odgłos przy, którym zasnęliśmy kilka godzin wcześniej. Padało ponad 11 godzin bez przerwy. Chodzenie po polu namiotowym było możliwe tylko z sandałach, w innym razie buty SPD po chwili byłyby całkowicie zamoczone. Po wysuszeniu rowerów (oraz lampek, które cudem przeżyły nocną ulewę) oraz namiotu powoli zbieramy się do wyruszenia.
Continue reading

Holandia: Haga – Rotterdam – dzień 2

Jak wiadomo… w lipcu 2012 roku byliśmy w Holandii i przez chwilę także w Belgii na wyprawie rowerowej. I jak wiadomo również opisałam póki co tylko jeden dzień z tego wyjazdu, moje lenistwo i spora ilość pracy sprawiły, że temat pisania został odsunięty na dalszy plan. Ale warto to w końcu nadrobić.
Kilka dni po tym jak pokazał się mój wcześniejszy wpis, 2 dzień opisał Maciek na swoim nieoficjalnym blogu, który jeszcze nie ujrzał światła dziennego.
Za jego zgodą publikuję jego słowa oraz kilka zdjęć z dnia drugiego.
Trasa Haga – Rotterdam.
Continue reading

Holandia: Amsterdam – Haga – dzień 1

Minęło już kilka ładnych dni od powrotu do kraju, także czas najwyższy coś skrobnąć na temat naszej wyprawy po Holandii 🙂

Wakacje te bez wątpienia były dla nas wyjątkowe, ponieważ po raz pierwszy wybraliśmy się zagranicę z naszymi rowerami. Dodatkowo po raz pierwszy mieliśmy przyjemność lecieć samolotem. Tym sposobem nasze rowery odrobinę rozkręcone i zapudełkowane leciały razem z nami w luku bagażowym, do którego zostały wrzucone (obsługa lotniska z bagażami nie obchodzi się delikatnie, także jeszcze przed wejściem na pokład samolotu byliśmy ciekawi czy jeszcze mamy na czym poruszać się po Holandii). Podróż z Warszawy do Amsterdamu trwa zaledwie dwie godziny. Po wylądowaniu na Schiphol, drugim pod względem wielkości lotnisku w Europie, bardzo szybko odnaleźliśmy się w nowym miejscu i w ciągu około godziny byliśmy gotowi do dalszej drogi. Skręcając nasze maszyny (które na szczęście mocno nie ucierpiały) poznaliśmy sympatycznych Kanadyjczyków z Vancouver, którzy podobnie jak my, przyjechali tutaj, aby poznać na własnej skórze rowerowe uroki Holandii.
Continue reading