Agressiva Bike Blog -

Jak robię się chleb? Czyli wycieczka rowerowa do Szadka

Artykuł pojawił się 29.03.2014, autorem jest Agressiva i wpadł do kategorii Na rowerze

W ostatni piątek, 28 marca, zaraz po pracy spotkaliśmy się całkiem liczną grupą pod wejściem do Ogrodu Botanicznego od strony ulicy Retkińskiej. Kilka minut po zbiórce jak już wszyscy byli na miejscu ruszyliśmy ul. Kusocińskiego w kierunku Nowego Józefowa i dalej w kierunku Górki Pabianickiej, która ze względu na dość długi podjazd podzieliła grupę na dwie mniejsze.

Dalej już było z górki. W około 2 kolejne godziny byliśmy na miejscu czyli w Szadku i położonym kilometr dalej Gospodarstwie Agroturystycznym „U Marka”. Na miejsce dojechaliśmy w totalnych ciemnościach. Bardzo przydały się mocne lampki. Co prawda nie miałam zbyt mocnej przedniej (czołówka),bo gdzieś mój ulubiony Cateye się zapodział. Natomiast tylna lampka Energizer dawała z siebie wszystko – świeciła tak mocno, że pozostali towarzysze woleli mnie wyprzedzić abym ich zbyt mocno nie oślepiła. Dobrze, że chociaż ta lampka była w dobrej formie, bo niestety przednia z zestawu Energizer, który otrzymałam w zeszłym roku, wyzionęła ducha i świeci tylko w momencie kiedy trzyma się button włącznika – mało wygodna opcja podczas jazdy.

Po dotarciu do Gospodarstwa schowaliśmy wszystkie jednoślady w garażu i weszliśmy do środka. Na miejscu była już Monika z Przemkiem, którzy przyjechali autem oraz Pani Ania. Po tej podróży wszyscy byliśmy głodni jak wilki. Zostaliśmy poczęstowali kilkoma potrawami z kuchni wegetariańskiej – bograczem węgierskim, sałatkami oraz pasztetem z selera. Wszystko było pyszne! Po kolacji uzupełniliśmy płyny (tak, tak piwko mam tu na myśli) rozmawiając przy tym o licznych swoich przygodach rowerowych. Ekipa na tej wycieczce moim skromnym zdaniem była po prostu rewelacyjna! Zresztą podobnie jak na wcześniejszej wycieczce do Pasiki, tutaj jednak troszkę skład był inny i bardzo mi odpowiadał 🙂

Rano bardzo leniwie obudziliśmy się o 7:00 (Piotr obudził mnie wcześniej – o 5:00, ale o tak nieludzkiej godzinie nie chciałam być już na nogach, położyłam się jeszcze na te 2 godzinki). Zjedliśmy śniadanie, spakowaliśmy camping i pojechaliśmy dalej. Pierwszym punktem zwiedzania była Piekarnia w Szadku, gdzie jej prezes wraz z pracownikami pokazali nam jak piecze się chleb w tego typu spółdzielni. Zobaczyliśmy wszystkie maszyny do wyrobu zakwasu, ciasta, później układanie surowych bochenków i wkładanie ich do pieca. Zrobiło to wszystko na nas duże wrażenie. Miło, że mogliśmy zobaczyć piekarnie od kuchni. Dla mięsożernych jednostek był dodatkowy punkt wycieczki czyli zobaczenie od środka jak wygląda tamtejsza masarnia – szczególnie część gdzie wędzone są obrobione porcje mięsa. Troszkę mnie to miejsce przeraziło, ale kiełbasy które dostaliśmy w ramach degustacji były bardzo dobre!

Po tym punkcie programu pojechaliśmy pod Kościół Wniebowzięcia NMP i św. Jakuba Apostoła zbudowany w latach 1333-1335 w stylu gotyckim. Dzięki Pani przewodniczce mogliśmy zobaczyć jego wnętrza. Następnie pojechaliśmy zobaczyć drugi kościół – św. Idziego położony na tamtejszym cmentarzu.

Po tych lekcjach historii zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę na rynku, gdzie chwilę odpoczęliśmy, zakupiliśmy wodę na podróż i ruszyliśmy w kierunku Łodzi. W międzyczasie mieliśmy kilka mniejszych przystanków na regenerację, ale ok. 16:00 byliśmy z powrotem na Retkińskiej przy Ogrodzenie Botanicznym.

Zdjęcia z tej wycieczki dostępne są na flickr.com

Kliknij tutaj

Wycieczka była bardzo udana za co dzię-ku-je-my organizatorowi czyli Piotrkowi Kolendzie 🙂